Promocja stron

Typy ekspertów

Aktualne typy

data spotkania» spotkanie typ@kurs typer
Dzisiaj 20:00 Nicolas Almagro - Mischa Zverev (komentarze 0) 1 @ 1.50 lionel21  
W czwartek, 11 marca o godzinie 20:00 na turnieju rangi ATP w Indian Wells, Nicolas Almagro podejmie Mischę Zvereva. Faworytem tego spotkania jest Hiszpan, sklasyfikowany na 40 pozycji w rankingu ATP, dla porównania Niemiec jest uplasowany na 82 pozycji. Stawiam tutaj na Almagro, ponieważ Zverev w ostatnich miesiącach gra tragicznie na nawierzchni twardej. Przegrał 12, z 15 ostatnich konfrontacji. W tym roku gra słabo. W pierwszej rundzie Australian Open ograł go Łukasz Kubot 3-0. W Zagrzebiu, Rotterdamie również szybko żegnał się z turniejem. Dopiero w Marsylii pograł. Pokonał Gueza, Robredo i Rufina. Na tym wygrywanie się skończyło. Ograł go przedstawiciel gospodarzy, Michael Llodra, który bez większych kłopotów wygrał 2-0. Ostatni turniej młody Niemiec rozegrał w Delray Beach, w USA. Tam też nie zabłysnął. Jedno zwycięstwo i powrót do domu. Nicolas Almagro to zdecydowanie solidniejszy zawodnik, ciężko się z nim gra. Dosyć udany występ w AO, dopiero Tsonga w 1/16 finału z nim wygrał i to dopiero po 5 setach. W Acapulco osiągnął ćwierćfinał, gdzie pokonał go Juan Carlos Ferrero. Więcej argumentów widzę właśnie za Hiszpanem. Ma niezły, regularny serwis, szybko porusza się po korcie. Jest także bardzo dobry w wymianach, zatem Mischa tutaj nie będzie miał zbyt wiele do powiedzenia. A Niemiec nie gra zbyt dobrze serwisem. To może mieć kluczowe znaczenie. Almagro w ostatnim czasie poczynił ogromne postępy, gra co raz lepiej i choć faworytem nie jest do wygrania tego turnieju, to przecież nic nie szkodzi na przeszkodzie, by doszedł do ćwierćfinału czy nawet półfinału. Obsada jest niezwykle mocna. Gra i Federer i Djokovic i Murray, cała śmietanka. Atut Zvereva, to może być to, że jest mańkutem. Jest leworęczny. Poza tym jest bez formy i trudno będzie mu o dobry rezultat z Almagro. Kursy już spadają, jeszcze po południu był 1,55, teraz tylko 1,50 dlatego zdecydowałem się teraz wystawić typ.

10 ostatnich typów

data spotkania» spotkanie typ@kurs typer
Wczoraj 21:30 Cefn Druids - Airbus UK (komentarze 0) 2 @ 1.50 lisek6 v
Wynik: 1:1
We środę, 10 marca o godzinie 20:30 będziemy świadkami konfrontacji pomiędzy Cefn Druids, a Airbus UK w ramach dwudziestej piątej kolejki walijskiej Premier League. Choć mój faworyt, czyli dzisiejsi goście nie grają „pierwszych skrzypiec” we wspomnianej lidze, to jednak stwarzają pozory o wiele lepiej poukładanej drużyny, aniżeli gospodarze. By nie owijać w bawełnę, szybciutko przechodzę do konkretów, bo faktem jest, że walijski futbol do wielce popularnych wśród naszych typerów z pewnością nie należy. Zacznijmy od ekipy Cefn Druids, która śmiało może się już żegnać z najwyższą klasą rozgrywkową w Walii. Owa drużyna to typowa „czerwona latarnia” ligi, mająca jedynie siedem „oczek” w swym dorobku! Wynik wręcz wstydliwy. Dla podkreślenia fatalnej dyspozycji dzisiejszych gospodarzy, warto wspomnieć, że do bezpiecznej, co prawda aż dwunastej lokaty, Cefn Druids traci dwadzieścia jeden punktów! Przepaść nie do przeskoczenia. Dla mnie osobiście obecność dzisiejszych gospodarzy wśród najlepszych ekip walijskiego futbolu, to najwyraźniej w świecie jakieś nieporozumienie. Owszem, nie oglądam poczynań tych drużyn, ale z samych statystyk można naprawdę wiele wywnioskować. Przejdźmy zatem do samego sedna. Cefn Druids zarówno przed własną publicznością, jak i na obczyźnie, nie potrafi się odnaleźć. We własnych murach na jedenaście konfrontacji, aż osiem zakończyło się ich klęską! Do tego dochodzą jeszcze dwa remisy, a także jedno, jedyne zwycięstwo. Mówiąc kolokwialnie „typowy piach”. Bilans bramkowy uzyskany we własnych „murach” również idzie w parze z wynikami, bowiem jak inaczej ocenić fakt, gdy przychodzi wypowiedzieć się na temat sześciu strzelonych bramek, przy szesnastu straconych? Żadne pozytywne słowo nie nasuwa mi się na myśl. Dla podkreślenia ogólnej dyspozycji tegoż zespołu, dodam jeszcze, iż dzisiejsi gospodarze wcale nie lepiej poczynają sobie na obczyźnie, gdzie w przeciągu trzynastu spotkań, zdołali ugrać jedynie dwa punkty. Jeżeli zaś chodzi o dzisiejszych gości, to mamy do czynienia z klasycznym średniakiem walijskiej Premier League. Widmo spadku hen daleko, a i pozycje promujące grą w europejskich pucharach poza zasięgiem. Airbus UK na wyjeździe, jak dotąd odniosło cztery triumfy, pięć remisów oraz trzy porażki. Bilans bramkowy opiewa zaś na siedemnastu strzelonych golach i jedenastu straconych. Słowem, całkiem nieźle. Myślę, że takie wyniki powinny wystarczyć, by wywieźć komplet „oczek” z terenu ewidentnie najgorszej drużyny ligi, która na dwadzieścia cztery spotkania, zdołała tylko raz ograć rywala. Nie przewiduję większej niespodzianki, stąd polecam granie „czystej” dwójki.

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Cefn Druids:

Port – Cefn 7:0
Cearsws – Cefn 1:0
Cefn – Llanelli 2:5

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Airbus UK:

Airbus – Saints 0:0
Carmarthen – Airbus 0:1
Airbus – Cearsws 3:0
Wczoraj 20:00 Kim Kevin - Brian Dabul (komentarze 0) 1 @ 1.82 lionel21 v
Wynik: 0-2
Choć dzisiaj kolejne 2 spotkania Ligi Mistrzów to zostawię je w spokoju, gdyż w oko wpadło mi spotkanie kwalifikacyjne do turnieju tenisowego rangi ATP w Indian Wells. Turniej rozgrywany jest w Ameryce, na nawierzchni twardej, a w puli nagród jest 3 645 000$. Spora kwota i na pewno mobilizacja do wygrywania jest. Na zmobilizowanego wygląda Kim Kevin. Amerykanin choć w rankingu zajmuje dopiero 125 miejsce to nie wolno go lekceważyć, bo w ostatnim czasie gra bardzo dobrze i nie jednemu faworytowi dał się we znaki. Dziś o udział w turnieju powalczy z Brianem Dabulem. Dabul uplasowany jest na 175 pozycji. Pochodzi z Argentyny. Nie bez powodu piszę, skąd pochodzi. Pozornie niby nie ma to wpływu skąd jest dany zawodnik, jak się okazuje jednak ma. Kim Kevin to Amerykanin i najlepiej mu się gra na kortach twardych. Rozegrał na nich najwięcej spotkań w swojej karierze. W ostatnich 12 miesiącach aż 50 spotkań (dla porównania na innych nawierzchniach łącznie tylko 22!). A Dabul jak przystało na Argentyńczyka i zawodnika z Ameryki Południowej lubuje się w cegle, a nawierzchnia twarda nie jest dla niego najlepsza. Ostatnie turnieje rozgrywał właśnie na cegle. Ma za sobą zwycięstwo na turnieju w Salinas, w Ekwadorze, ale nie pokonał tam jakiś gwiazd. W finale wygrał z Nicolasem Massu, najbardziej znanym z ''nieznanych''. Wcześniej grał w Sao Paulo odpadając w drugiej rundzie i w Lima, w Peru dochodząc do półfinału. Kim Kevin w ostatnich tygodniach nie wygrał żadnego turnieju, ale nie gra on takich spotkań jak jego przeciwnik, zazwyczaj gra z wyżej notowanymi rywalami. W tym roku próbował się zakwalifikować do Australian Open, ale w drugim meczu kwalifikacyjnym przegrał. Potem w Honolulu wyeliminował go w ćwierćfinale Kevin Anderson. W Cherbourg znowu musiał uznać wyższość rywala, tym razem z dalszych gier wykluczył go Nicolas Mahut. Tutaj, w Indian Wells, Kim Kevin od początku ostro bierze się do roboty, a wynikiem tego jest ostatni pewnie wygrany mecz. Kevin ograł Brendana Evansa 2-0. Oddał mu tylko jednego gema! Reasumując stawiam na Kima Kevina ponieważ: gra lepiej na nawierzchni twardej niż rywal, który woli cegłę, zagra u siebie, przed własną publicznością, a poza tym wydaje się, że bierze turniej na poważnie, bo to prestiżowy turniej, niezła pula nagród i anuż coś wygra. Warto zagrać.
09/03/2010 20:45 Arsenal Londyn - FC Porto (komentarze 6) 1 @ 1.65 lionel21 ^
We wtorek czekają nas rewanżowe spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na Emirates Stadium o 20:45, Arsenal Londyn podejmie FC Porto. W pierwszym meczu niesamowicie dużo się działo. Nieznacznie faworyzowani byli gracze Porto i jak się okazało wygrali mecz 2-1. Jednak sposób w jaki osiągneli tak korzystny wynik nie napawa optymizmem jeżeli chodzi o rewanż. Oczywiście zaliczka jest i nawet remis da awans graczom Porto. Ale w Londynie to powinno inaczej wyglądać. Na Estádio do Dragão to Arsenal prowadził grę, a dwie bramki gospodarzy to wynik ewidetnych błędów bramkarza Kanonierów - Łukasza Fabiańskiego. W pierwszym przypadku źle ocenił intencję zawodnika Porto, a w drugim niepotrzebnie szybko oddał piłkę rywalom, a ci chyba nawet bez gwizdka sędziego wpakowali piłkę do bramki - konkretnie zrobił to Falcao. Gości wyratował Sol Campbell, który strzelił bramkę na 1-1 i dzięki tej bramce sytuacja Arsenalu nie jest taka zła, bo w ten oto sposób The Gunners wystarczy wygrana 1-0 i przejdą dalej. Ale według mnie nie będą kalkulować tylko pewnie wygrają, przynajmniej 2 bramkami. Szczerze, to spodziewałem się znacznie niższego kursu na zwycięstwo Arsenalu. Wydaję mi się, że taki kurs jest spodowowany po prostu tą porażką w pierwszym meczu. Paradoksalnie nawet bardziej opłaca się grać ten typ w tej sytuacji Arsenalu. Bo gdyby podopieczni Arsene Wengera wygrali to w rewanżu zadowoliłby ich np remis. A tak to muszą wygrać, by przejść dalej. A kiedy w Premier League nie wywalczą satysfakcjonującego ich mistrzostwa to pozostaje gra w pucharach. Arsenal przecież zawsze gra bardzo solidnie w Champions League. Zespół składa się z bardzo młodych, utalentowanych zawodników, a dla nich każdy mecz jest wyzwaniem. Wielu jest chętnych na zajęcie ich pozycji, dlatego w każdym meczu dają z siebie wszystko. Oglądąłem pierwszy mecz i jak wspomniałem na początku lepsze wrażenie wywarli na mnie Londyńczycy, poza bramkarzem. Niestety polski akcent, ale w negatywnym znaczeniu. Pisałem też o niezłym kursie na gospodarzy i dlatego typ wystawiam już dzisiaj. Tym, którzy chcą zagrać ten typ proponuję zrobić to już dzisiaj, bo jestem przekonany, że kursy zaczną spadać.
08/03/2010 22:00 Wigan Athletic - Liverpool FC (komentarze 0) 2 @ 1.70 lisek6 v
Wynik: 1:0
W poniedziałek, 8 marca o godzinie 21:00 dojdzie do rywalizacji pomiędzy Wigan Athletic, a Liverpoolem FC w ramach dwudziestej ósmej kolejki Premier League. Dla „The Reds” będzie to konfrontacja numer dwadzieścia dziewięć, a więc jeżeli podopieczni Rafy Beniteza wciąż myślą o czwartej lokacie zapewniającej udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, muszą po prostu dzisiaj zwyciężyć. Każdy inny scenariusz może okazać się tragiczny w skutkach dla Liverpoolu, bowiem o jedno „oczko” lepszy jest Manchester City, który na dodatek do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie. Wróćmy jednak do głównego wątku, czyli konfrontacji na linii Wigan – Liverpool. Dzisiejsi gospodarze stąpają na grząskim podłożu, gdyż non stop balansują tuż nad strefą spadkową. Co prawda na razie cały czas jakimś cudem udaje się uniknąć tej nieszczęsnej, osiemnastej lokaty, ale patrząc na ostatnie rezultaty uzyskiwane przez zespół Wigan, można mieć pewne obawy, jeżeli chodzi o przyszłość tegoż klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Dla mnie osobiście Liverpool jest faworytem dzisiejszego spotkania, bowiem w końcu „The Reds” zaczęli grać na jakimś przyzwoitym poziomie. W końcu za przewodnictwo w składzie wziął się Gerrard, w końcu skuteczny stał  się Kuyt, a także w końcu do zdrowia wrócił Torres, który w moim mniemaniu będzie uchodzić za skuteczne antidotum na bolączki drużyny z Anfield. Wigan u siebie prezentuje się mówiąc krótko słabo, bo ciężko użyć innego stwierdzenia, gdy przychodzi nam ocenić postawę ekipy, która na własnym obiekcie wygrała tylko trzy z trzynastu konfrontacji. Liverpool z kolei ostatnio nieco podreperował swój dorobek na obrzyźnie, gdyż teraz opiewa on na czterech triumfach, tyle samo remisów, a także sześć porażek. Reasumując, może za Liverpoolem nie przemawiają dosadnie statystyki, może Liverpool wciąż nie powala swoją grą, ale mimo wszystko uważam, że warto postawić dzisiejszego wieczora na „The Reds”, bowiem ekipa Rafy Beniteza z Torresem w składzie dysponować będzie o wiele większą siłą rażenia, niż miało to miejsce dotychczas.

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Wigan Atheltic:

Wigan – Bolton 0:0
Wigan – Tottenham 0:3
Birmingham – Wigan 1:0

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Liverpool FC:

Arsenal – Liverpool 1:0
Man City – Liverpool 0:0
Liverpool – Blackburn 2:1
08/03/2010 21:00 Valencia CF - Racing Santander (komentarze 6) 1 @ 1.60 lisek6 v
Wynik: 0:0
W poniedziałek, 8 marca o godzinie 21:00 Valencia CF podejmie przed własną publicznością Racing Santander w ramach dwudziestej piątej kolejki Primera Division. Mowa o starciu drużyn, które dzieli spora przepaść. „Nietoperze” bowiem, jak na razie z powodzeniem biją się o najniższy stopień podium La Liga, z kolei gracze Racingu bardziej myślą o tym, by oddalić się od strefy spadkowej, niż o notowaniu skoków w górną część tabeli. Podopieczni Unaia Emeryego na własnym obiekcie prezentują się całkiem nieźle, gdyż na jedenaście rywalizacji, sześć z nich zakończyły się zainkasowaniem kompletu „oczek”, a tylko piłkarze Realu Madryt zdołali wyjechać „z tarczą” z Estadio Mestalla. Owy fakt o czymś świadczy, choć nie ukrywam, że cztery remisy również budzą pewien niepokój. Co by jednak nie powiedzieć, to i tak trzeba oddać dzisiejszym gospodarzom, iż przed własną publicznością prezentują się naprawdę dobrze, zresztą jak przystało na pretendenta do gry w Lidze Mistrzów. Racing z kolei, to typowy przykład drużyny grającej w kratkę. Początek sezonu dość kiepski, później przyszedł okres przebłysku w postaci kilku ważnych zwycięstw, a w konsekwencji sporym skoku w ligowej hierarchii, po czym znów nastał czas pewnego spuszczenia z tonu, co potwierdzają ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez ową ekipę. Zawodnicy z Santander na obczyźnie prezentują nijak, bo jak inaczej określić dyspozycje drużyny, która zanotowała cztery zwycięstwa, cztery remisy oraz cztery porażki? Dla mnie osobiście Racing, to wielka niewiadoma jeżeli chodzi o aktualnie szesnastą siłę w akcji na wyjazdach. Tyczy się to jednak rywalizacji z drużynami niżej notowanymi aniżeli Valencia, bowiem zbyt wiele Racing ugrać nie potrafi z czołówką ligi, co potwierdza chociażby fakt, iż gdy przyszło stawić czoła FC Barcelonie na Camp Nou, wtenczas drużyna wyszła w dość okrojonym składzie, bowiem czołowi gracze specjalnie złapali po żółtym kartoniku kolejkę wcześniej, by właśnie pauzować podczas rywalizacji z Katalończykami. W Santander z góry założono, że ich drużyna nie ma choć cienia szansy, by ugrać jakieś punkty w konfrontacji z podopiecznymi Pepa Guardioli, stąd taka, a nie inna kolej rzeczy. Co prawda dzisiejszego wieczora nie spodziewałbym się tego samego, bo Valencia to nie Barcelona, ale wcale nie uważam, że Valencia nie jest faworytem tegoż starcia. W końcu „Nietoperze” prowadzą taką wewnętrzną rywalizację z Realem Mallorca oraz Sevillą FC o trzeci plac La Liga i spotkania tego typu, jak te z Racingiem, najwyraźniej w świecie piłkarze z Estadio Mestalla muszą wygrywać, jeżeli myślą o utrzymaniu obecnie zajmowanej lokaty do końca sezonu. Z racji porażki piłkarzy Manolo Jimeneza na Santiago Bernaebu, nadarza się olbrzymia szansa, by odskoczyć na aż sześć „oczek” od wspomnianej Mallorcy i Sevilli, a więc motywacji dzisiejszym gospodarzom brakować nie powinno. Również pewną misję do wykonania ma David Villa, który zapewne będzie chciał ustrzelić nawet niejednego gola, by nie dać większej satysfakcji Lionelowi Messiemu, strzelcowi dwóch bramek w rywalizacji Barcelony z Almerią (2:2).

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Valencię CF:

Gijon – Valencia 1:1
Valencia – Getafe 2:1
Atletico – Valencia 4:1

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Racing Santander:

Racing – Malaga 0:3
Barcelona – Racing 4:0
Racing – Almeria 0:2
07/03/2010 16:00 Palermo - Livorno (komentarze 0) 1 @ 1.50 lisek6 ^
Wynik: 1:0
W niedzielę, 7 marca o godzinie 15:00 Palermo podejmie przed własną publicznością Livorno w ramach dwudziestej siódmej kolejki Serie A. W tym spotkaniu mamy do czynienia z drużyną, która kapitalnie prezentuje się na własnym terenie, a także z ekipą, będącą typowym dostarczycielem punktów na obczyźnie. Pierwsze stwierdzenie tyczy się rzecz jasna dzisiejszych gospodarzy, którzy we własnych „murach” nie zanotowali jeszcze porażki w tym sezonie. Dodajmy jeszcze do tego dziewięć triumfów i cztery remisy. Słowem, bilans godny pochwał. Weźmy również pod uwagę fakt, iż Palermo przed własną publicznością nie zwykło tracić wielu bramek, bowiem na trzynaście konfrontacji, dali wpakować sobie tylko dziewięć goli, co jest lepszym wynikiem niż chociażby dorobek liderującego Interu Mediolan (11 straconych goli), drugiego AC Milanu (13 straconych goli), czy będącej w świetnej dyspozycji AS Romy (10 straconych goli). Patrząc na te wszystkie zestawienia, nasuwa się na myśl pewien wniosek, którego treść jest następująca: Palermo na własnym obiekcie nie dość, że nie zwykło przegrywać, to zazwyczaj sięga po komplet „oczek”, a przy tym jeszcze traci mało bramek. Ciekaw jestem, jak na tle mocnego Palermo zaprezentuje się drużyna Livorno, która zapewne do ostatniej kolejki będzie próbować uniknąć degradacji do niższej klasy rozgrywkowej. Livorno bowiem, to aktualnie osiemnasta siła Serie A, a więc drużyna, która znajduje się w strefie spadkowej. Co prawda strata do bezpiecznej, siedemnastej lokaty, którą aktualnie okupuje Lazio Rzym, nie jest kolosalna, gdyż mowa o różnicy trzech „oczek”, ale na pewno pewien niepokój w szeregach wspomnianej drużyny panuje, bowiem obecna dyspozycja Livorno wcale nie daje gwarancji, że będzie lepiej. Wręcz przeciwnie. Wystarczy chociażby zerknąć na ostatnie pięć rezultatów uzyskanych przez beniaminka Serie A, by dostrzec pewną nieprawidłowość w funkcjonowaniu klubu. Trzy porażki oraz dwa remisy zapewne nie są osiągnięciami, które zadowalają włodarzy klubu. W czym więc należy upatrywać szanse Livorno w dzisiejszej konfrontacji z Palermo? Szczerze mówiąc nic nie nasuwa mi się na myśl, gdyż patrząc na dokonania osiemnastej siły Serie A na obczyźnie, automatycznie triumf Palermo staje się wielce prawdopodobny. Bo cóż można oczekiwać od drużyny, która na dwanaście wyjazdowych starć, aż osiem z nich przegrała i teraz przychodzi jej się mierzyć z ekipą, która na własnym obiekcie gra „pierwsze skrzypce”, wciąż utrzymując zero po stronie porażek przed własną publicznością? Myślę, że każdy sam powinien odpowiedzieć sobie na moje pytanie, a następnie zdecydować o obsadzie zdarzeń na swoim kuponie.

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Palermo:

Roma – Palermo 4:1
Palermo – Lazio 3:1
Juventus – Palermo 0:2

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Livorno:

Livorno – Bologna 0:1
Fiorentina – Livorno 2:1
Livorno – Siena 1:2
   
07/03/2010 14:30 RKC Waalwijk - Twente (komentarze 0) 2 @ 1.40 lisek6 ^
Wynik: 0:1
W niedzielę, 7 marca o godzinie 14:30 dojdzie do rywalizacji pomiędzy Twente, a RKC Waalwijk w ramach dwudziestej piątej kolejki Eredivisie. Goście dzisiejszego starcia stają przed olbrzymią szansą wskoczenia na fotel lidera holenderskiej ekstraklasy, bowiem przodujące jak dotąd PSV Eindhoven wczorajszego dnia niespodziewanie uległo NAC Bredzie w stosunku 2:1. Taka kolej rzeczy sprawiła, iż rozgrywające dzisiejszego popołudnia swoje spotkanie Twente ma możliwość przejęcia przewodnictwa w Eredivisie. Warunkiem tego jest pokonanie rywala o wiele, wiele niżej notowanego, gdyż mowa o „czerwonej latarni” ligi, RKC Waalwijk. Zacznijmy może nietypowo, czyli od gości. Ekipa Twente ostatnimi czasy poczyna sobie naprawę nieźle. Ostatnie pięć spotkań, to pasmo czterech zwycięstw i tylko jednej wpadki w postaci porażki. Na chwilę obecną dana drużyna ulokowana jest na drugiej pozycji, mając ledwie punkt straty do liderów z Eindhoven. Jeżeli chodzi o dyspozycję dzisiejszych gości na obczyźnie, to naprawdę możemy być spokojni, bowiem osiem triumfów, trzy remisy i tylko jedna klęska, jak na zestawienie tyczące się wyjazdowych konfrontacji, z pewnością napawa optymizmem. Co prawda jeszcze lepiej jest z dyspozycją Twente przed własną publicznością, bowiem mowa o dwunastu zwycięstwach i tylko jednym remisie, ale normalną postacią rzeczy jest fakt, iż zazwyczaj dana drużyna lepiej prezentuje się we własnych „murach”. Skoro opinia drużyny Twente została już wyrobiona, czas przejść do wątku RKC Waalwijk. Mowa bowiem o drużynie, która najwyraźniej w świecie ustępuje innym drużynom Eredivisie pod względem poziomu piłkarskiego. Dorobek dwunastu punktów uzbieranych w przeciągu dwudziestu pięciu spotkań mówi sam za siebie. Warto dodać, iż dzisiejsi gospodarze na chwilę obecną tracą aż dwanaście „oczek” do bezpiecznej, piętnastej lokaty, a więc tyle, ile udało im się uzbierać od początku sezonu. O ekipie z Waalwijk ciężko powiedzieć coś innego, niż stwierdzenia w stylu „czerwona latarnia”, gdyż poruszamy wątek ekipy, która regularnie notuje passy porażek. Każdy doskonale wie, czego można spodziewać się po drużynie, która w przeciągu całego sezonu zanotowała dwadzieścia jeden porażek na dwadzieścia pięć możliwych. Gołym okiem widać, że poziom holenderskiej ekstraklasy jest po prostu za wysoki na tego typu drużynę, stąd też ciężko jest mi sobie wyobrazić, by zajmujące drugą lokatę Twente, nie zdołało zainkasować kompletu „oczek” na terenie najgorszej drużyny ligi. Reasumując, dzisiejszego popołudnia mamy do czynienia z meczem, w którym udział weźmie „czerwona latarnia” ligi oraz ekipa, stojąca przed olbrzymią szansą, by wskoczyć na pierwszą pozycję. Słowem, zwycięstwo Twente, to najbardziej z możliwych scenariuszy tego spektaklu.

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez RKC Waalwijk:

Groningen – Waalwijk 2:1
Waalwijk – Heerenveen 1:2
PSV – Waalwijk 5:1

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Twente:

Vitesse – Twente 1:2
Twente – Willem 1:0
Twente – NEC 2:1
06/03/2010 20:00 US Boulogne - Olimpique Lyon (komentarze 0) 2 @ 1.45 lisek6 v
Wynik: 0:0
W sobotę, 6 marca o godzinie 19:00 US Boulogne podejmie przed własną publicznością Olimpique Lyon w ramach dwudziestej siódmej kolejki Ligue 1. Jest to jak najbardziej odpowiedni moment na to, by podopieczni Claude Puela w końcu rozbili utrzymującą się od wielu już kolejek hegemonię pierwszej dwójki ligi, w skład której wchodzą gracze Bordeaux oraz Montpellier. Otóż wspomniane drużyny będą mierzyć swoje siły właśnie ze sobą w tej kolejce, a więc przed Lyonem spora szansa, by zniwelować stratę do tych drużyn, opiewającą jedynie na dwóch punktach. Dzisiejsi goście przewyższają beniaminka Ligue 1 niemal pod każdym względem. Kolosalne różnice tyczą się wielu aspektów, takich jak: Lyon zajmuje drugą pozycję, zaś Boulogne dziewiętnastą, Lyon uzbierał, jak dotąd czterdzieści dziewięć "oczek", z kolei Boulogne jedynie szesnaście, Lyon ustrzelił czterdzieści pięć goli, zaś Boulogne siedemnaście, Lyon stracił dwadzieścia osiem bramek, z kolei Boulogne aż czterdzieści sześć. Mało? Proszę bardzo, jedźmy dalej. Również sytuacja kadrowa przed dzisiejszym stanowi atut "in plus" dla Lyonu. W szeregach gości zabraknie bowiem jedynie Clebera Andersona i Francois Clerca. O wiele, wiele gorzej owa sytuacja ma się z gospodarzami, którzy radzić będą musieli sobie bez pomocy takich piłkarzy, jak: Gregory Thil, Damien Perrinelle, Daniel Moreira, Zargo Toure, Nicolas Rabuel, Mame N'Diaye, Lakdar Boussaha i Kevin Das Neves. Zerknijmy również na kadrę Lyonu, bo naprawdę warto. Tacy gracze, jak Lisandro, Delgado, Gomis, Govou, Bastos, Pjanic czy Toulalan budzą niemały respekt. Na próżno zaś szukać takich osobowości w szeregach Boulogne, gdyż jest to zespół bez wyróżniających się postaci. Ogólnie rzecz biorąc dzisiejsi gospodarze dość ciężko przędzą w najwyższej klasie rozgrywkowej we Francji, co odzwierciedla chociażby lokata zajmowana przez beniaminka ligi. Również nie przynosząca chluby passa czterech porażek z rzędu w lutym daje wiele do myślenia, jeżeli chodzi o dyspozycję tegoż zespołu. Coś tam nie gra, coś szwankuje, a taki stan jest wręcz wymarzony dla gości z Lyonu, którzy powinni zainkasować komplet „oczek”, by zniwelować stratę do Bordeaux i Montpellier, a także by podnieść swoje morale, przed jakże ważną rywalizacją z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Zarówno statystyki, jak i własne odczucia przemawiają za gośćmi, stąd też polegam granie na zwycięstwo będącego w dobrej dyspozycji Lyonu. Całkiem możliwe, że wiele zależeć będzie od dyspozycji Lisandro Lopeza, który ma na swoim koncie już jedenaście trafień, a więc Lopez do dzieła!

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez US Boulogne:

Lille – Boulogne 3:1
Boulogne – Le Mans 1:3
Monaco – Boulogne 1:0

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Olimpique Lyon:

Lyon – Lens 1:0
Sochaux – Lyon 0:4
Lyon – Nice 2:0
06/03/2010 16:15 Lech Poznań - Cracovia Kraków (komentarze 0) 1 @ 1.45 lisek6 ^
Wynik: 3:1
W sobotę, 6 marca o godzinie 16:15 Lech Poznań przed własną publicznością podejmie Cracovię Kraków w ramach dziewiętnastej kolejki Ekstraklasy . Patrząc na to, co zaprezentowali „Lechici” w ostatniej kolejce, kiedy to w dobrym stylu ograli silnie kadrową Polonię Warszawa w rezultacie 0:3, można śmiało dzisiejszego popołudnia liczyć na podobny scenariusz, bowiem gracze Lecha udowadniają, że okres przygotowawczy przepracowali na pełnych obrotach. Szczególnie cieszy postawa naszych reprezentantów, czyli Roberta Lewandowskiego oraz Sławomira Peszki. Obaj z dobrej strony zaprezentowali się zarówno w ubiegłym tygodniu w rywalizacji z „Czarnymi Koszulami”, jak i w połowie tygodnia, gdy reprezentacja Franciszka Smudy mierzyła swoje siły z ekipą Bułgarii. Peszko, jak to Peszko, robił zamieszanie na flankach, często zmieniając pozycje, z kolei Lewandowski, jak to Lewandowski, strzelał, jak na zawołanie. Robert nie dość, że pogrążył Polonię wbijając jej dwa trafienia, to na dodatek popisał się asystą oraz piękną bramką we wspomnianym starciu z Bułgarami. Na pewno cieszy fakt, że wspomniani gracze są w wysokiej formie, bowiem to właśnie na ich barkach spoczywa prowadzenie „Kolejorza” do kolejnych zwycięstw. Jacek Zieliński doskonale zdaje sobie sprawę, iż to właśnie wspomniani przeze mnie piłkarze mogą okazać się kluczem do sukcesu. „Lechici” bowiem śmiało celują w „majstra”, tym bardziej, że typowy falstart rundy wiosennej zalicza Wisła Kraków, która wczoraj uległa na własnym obiekcie zdecydowanie niżej notowanej Arce Gdynia. Pojawia się w końcu szansa, by przepchać się nieco wyżej, aniżeli najniższy stopień podium, stąd też liczę, że sprawiający dobre wrażenie w pierwszym starciu Lech, dzisiaj również nie zawiedzie i zgarnie całą pulę. Warto dodać, że piłkarze Lecha w końcu zagrają na własnym stadionie, a wspierać ich będzie dziesięciotysięczna widownia (więcej na razie nie może być, gdyż wciąż trwają prace na stadionie z myślą rzecz jasna o Euro 2012). Cóż, choć Cracovia zaprezentowała się z naprawdę dobrej strony w konfrontacji z warszawską Legią, to jednak uważam, że to Lech jest solidnym faworytem tegoż starcia i to Poznaniacy powinni po końcowym gwizdku sędziego, dopisać sobie kolejne trzy punkty do swojego dorobku.

Inauguracja w wykonaniu Lecha Poznań:

Polonia W – Lech 0:3

Inauguracja w wykonaniu Cracovii Kraków:

Cracovia – Legia 1:2
06/03/2010 15:30 FC Koln - Bayern Monachium (komentarze 0) 2 @ 1.45 lisek6 v
Wynik: 1:1
W sobotę, 6 marca o godzinie 15:30 będziemy świadkami rywalizacji pomiędzy FC Koln, a Bayernem Monachium w ramach dwudziestej piątej kolejki Bundesligi. Niekwestionowanym faworytem w batalii o komplet „oczek” są goście, którzy ostatnimi czasy wyraźnie złapali wiatr w żagle. Naprzeciw siebie staną bowiem dwie drużyny, które mają zgoła odmienne cele. Podolski i spółka, choć na swoim koncie posiadają dwadzieścia sześć punktów, co daje osiem "oczek" przewagi nad strefą spadkową, raczej będą patrzyć do końca sezonu już w tył tabeli, gdyż ich dyspozycja z meczu na mecz po prostu słabnie. Koln po wybornym początku, zaczęło notować pasmo niepowodzeń, co zresztą widać po rezultatach, jakie ostatnimi czasy zaczęło odnosić. I tak też po dwudziestu czterech seriach gier Podolski i spółka ulokowani są na czternastej pozycji, a więc lokacie, której na chwilę obecną nie grozi ani spadek, ani jakieś większe podboje w górnej części tabeli. Perypetie Bawarczyków z kolei prezentują się odwrotnie. Otóż dość kiepski początek w końcu został zamazany za sprawą świetnej dyspozycji w ostatnich meczach. Bayern gonił, gonił, aż w końcu dogonił rozpędzony Bayer Leverkusen i to właśnie Monachijczycy obecnie zasiadają w fotelu lidera Bundesligi. Ribery i spółka wreszcie zaczęli grać to, czego wymagali od nich od początku sezonu fani z Allianz Arena. Dynamiczne skrzydła, solidna defensywa, a także zabójcza skuteczność snajperów – to wszystko składa się na to, iż gra Bayernu znów zaczęła cieszyć, będąca pełna finezji, polotu i niekonwencjonalnych zagrań. Ogromny wkład w taki, a nie inny stan, mają rzecz jasna Ribery, Robben, Gomez, czy niesamowity Muller, którzy zresztą doczekał się w końcu debiutu w seniorskiej reprezentacji Niemiec. Ostatnie pięć spotkań w wykonaniu Bawarczyków, to cztery zwycięstwa i jeden remis. Koln z kolei w tym samym czasie zanotowało dwa remisy, tyle samo porażek oraz jedno zwycięstwo. Warto wciąć również pod uwagę fakt, iż ekipa Koln jest dość nietypową drużyną, bowiem notuje ona lepsze wyniki na obczyźnie, a nie jak to zazwyczaj bywa, przed własną publicznością. Otóż na dwanaście spotkań we własnych „murach”, Podolski i spółka aż siedmiokrotnie ulegali rywalom, zaś tylko dwa razy zdołali zgarnąć komplet „oczek”! Myślę, że owy fakt w szczególności przesądza o tym, iż to będący w świetnej dyspozycji Bayern powinien rozdawać karty w tym spotkaniu.

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez FC Koln:

Schalke – Koln 2:0
Koln – Stuttgart 1:5
Bayer – Koln 0:0

Ostatnie trzy rezultaty uzyskane przez Bayern Monachium:

Bayern – Borussia 3:1
Nurnberg – Bayern 1:1
Bayern – Hamburger 1:0
Zobacz całą historię typów »»

ShoutBox

Zaloguj się aby móc pisać.
TYPERSI.PL

UWAGA! Serwis Typuje.pl ma charakter informacyjny i rozrywkowy, nie nakłaniamy i nie zachęcamy do uprawiania hazardu. U nas zabawa jest za darmo. Z serwisu korzystasz na własną odpowiedzialność i ryzyko.
Polecani typerzy
m.typuje.pl
QR Code
Relacje sportowe na żywo przez SMS